Archiwum Tygodnika NIE

Listonosz doniósł

Numer: 21/1998
Autor:
Strona: 4
To Polska właśnie
To jest autentyczne, to nie żarty! To jest nareszcie wolna suwerenna, demokratyczna Polska.
­ Pan były prezydent Wałęsa w wywiadzie mówił: "Sprawa ma plusy dodatnie i plusy ujemne".
Ostatnio zakłada partie i rozdaje urzędy, gdy wstąpi się do jego partii. Poprzednio dawał po sto milionów dla każdego, następnie obiecywał, że puści aferzystów w skarpetkach ­ sam ukradł parę miliardów za nie zapłacone podatki, a teraz rozdaje urzędy!
­ W Polsce będzie Święta Trójca ­ Rydzyk, Jankowski od św. Brygidy i płk Kukliński, którego przyjął ostatnio metropolita krakowski, ks. biskup kardynał Macharski. Nie mówiąc o Buzku, który jako ewangelik jeździ nagminnie do Ojca Świętego i na Jasną Górę, gdzie modli się za swoją głupotę.
­ Kwach ratyfikuje Konkordat, podpisuje wybory na jesień i zaprasza równocześnie Ojca Świętego na przyszły rok. Zapomina, że dlatego wygrał z tym parobem, że obiecywał coś zupełnie innego.
Drugiej takiej Pomrocznej nie ma na całym świecie.
Marek Derlatko
(adres do wiadomości redakcji)

Tradycje głupoty polskiej
Po kolejnej porcji lektury Pańskiego wspaniałego tygodnika "NIE" z przerażeniem stwierdziłem, że głupota leaderów polskiej prawicy jest wieczna i nie podlega modyfikacji od 75 lat. Nawet tytuły gazecin, jakie są wydawane dla zwolenników tej opcji widzenia Świata, są podobne jak te przedwojenne, np. "Nasz Dziennik" teraz i "Mały Dziennik" przed wojną.
Zmieniły się wszak programy nauczania w szkołach, lektury szkolne, zależności od "Starszych Braci", stosunki sąsiedzkie w Europie, a frazeologia i język prawicy pozostały te same. Ekonomia również zatoczyła krąg i nic a nic nie wpłynęła na procesy myślowe w ciasnych łebkach polskich prawiczków.
Czy jedyną przyczyną jest wieczne przymierze prawicy z nacjonal-
-katolicyzmem? Czy też może ślepe naśladownictwo przodków-prawicowców, tych co to bili konia na widok kobyły Pana Marszałka Piłsudskiego i uczyli wnuki głupawych piosenek ku czci tego wielkiego demokraty-zamachowca majowego. Może tak działa na słabszych umysłowo literatura pisana ku pokrzepieniu serc i pognębieniu sąsiadów? A może jest to wynik tradycji polsko-mocarstwowych z szesnastego i siedemnastego wieku? Co ma większy wpływ na głupotę polską: edukacja, tradycja, religia, czy też brak znajomości historii Europy?
W związku z powyższymi wątpliwościami uprzejmie pragnę zachęcić "NIE" do podjęcia inicjatywy zorganizowania "Wszech-Polskiej" konferencji naukowej na temat "Przyczyny Nieśmiertelności Głupoty Polskiej Prawicy". Sądzę, że rządy AWS, prasa prawicowa i radyjo M
dostarczą nam wielu wspaniałych przykładów kontynuacji dzieła przodków-prawicowców w kształtowaniu kolejnego odcinka Wolnej Polski.
Jacek Ronda,
Cape Town, South Africa
Laury dla szpiega
Naczelne miejsce w arcykretyńskiej galerii apologetów Kuklińskiego należy bezsprzecznie oddać Radzie Miasta Krakowa, a to za obywatelstwo honorowe. W bezwzględnej czołówce plasuje się też premier Pomrocznej. Całe szczęście, że chociaż prezydent tym razem nie najadł się szaleju i nie poszedł za ciosem w swojej obłędnej chęci kokietowania tak zwanej prawicy. Całe szczęście, bo na szyi szpiega zawisnąłby, ani chybi, Order Orła Białego.
Celowo piszę "szpieg", choć nie kieruje mną chęć poniżenia czy zdeprecjonowania zasług byłego pułkownika LWP. Można się oczywiście spierać, czy działalność jaką prowadził przyniosła szkodę Polsce, czy też, per saldo, pożytek. W niczym to jednak nie zmienia zasadniczego faktu: pułkownik Ryszard Kukliński był szpiegiem. Taka jest prawda, a tę prawdę szerokie grono jego zwolenników chce za wszelką cenę zamazać. (...)
Nie wiem, czy działalność pułkownika przyniosła Polsce pożytek, czy szkodę. Być może mają rację ci, którzy twierdzą, iż właśnie materiały przekazane Amerykanom pozwoliły skutecznie torpedować rosyjskie zakusy i uniknąć wojny. Z dzisiejszej perspektywy wygląda to nawet prawdopodobnie. Wtedy natomiast, z tamtej perspektywy, wynikało coś zupełnie innego i były pułkownik musiał zdawać sobie sprawę z tego, iż przekazując tajne informacje, osłabiał własne państwo. Nie mógł przecież wiedzieć, do jakich celów użyją tych informacji Amerykanie. Tym samym wystawiał nas wszystkich na sztych; nas, ale nie siebie. Pułkownik Kukliński nie był bowiem samobójcą. Dla niego i dla jego rodziny, na wypadek niebezpieczeństwa, przygotowano kanał przerzutowy.
Eleonora Hańska, Kraków

O
W "Kropce nad i" (24.04.) p. Monika Olejnik rozmawiała z porucznikiem ­ przewodniczącym Związku Zawodowego Żołnierzy LWP, i pułkownikiem ­ przewodniczącym Światowego Stowarzyszenia Żołnierzy AK. Rozmowa dotyczyła Ryszarda Kuklińskiego i jego "występku" sprzed 18 lat.
Oto jakie refleksje nasunęły mi się po tym programie.
Pani M. Olejnik usilnie twierdziła, że wówczas wojsko nie było suwerenne (dokładnie chodziło o interwencję w Czechosłowacji w 1968 r.). A teraz już będzie wszystko cacy! Otóż gówno prawda!!! Jeśli wejdziemy do NATO, a główne dowództwo Paktu podejmie decyzję o zbrojnej interwencji gdzieś w świecie (np. w Kosowie), to Wojsko Polskie będzie musiało się podporządkować i wszyscy w dupie będą mieli jego suwerenność!
Odnoszę wrażenie, że pani Olejnik nie wie, co ma w paszporcie w rubryce obywatelstwo lub narodowość. Usilnie chciała przekonać telewidzów (szczególnie tych urodzonych przed 1989 r.), że nie urodzili się w Polsce, ale w jakimś zapyziałym państwie bez tożsamości, a decyzje o ich narodzinach podjęto na jakimś spotkaniu.
A wydawało mi się, że p. Walter chce przyciągnąć widzów rzetelnością informacji, a nie nazwiskami niekompetentnych i stronniczych dziennikarzy.
Grzegorz Skuza
Student z Warszawy